
Zaczęło się od kompletnej dezorientacji. Wnętrze hali sportowej w remoncie, brak ludzi i Pan w dyżurce, który udzielił informacji: "to ma być jutro". Choć z początku było niewesoło, wątpliwości rozwiały się jednak po obejściu budynku dookoła i zauważeniu bocznego wejścia. Na szczęście Łódzki Port Gier miał odbyć się właśnie dziś, za plecami strażnika, który żył w błogiej nieświadomości, myśląc, że dopiero jutro jego święty spokój może zostać zakłócony. Pierwsza informacja, jaką usłyszeliśmy po miłym powitaniu przez organizatorów, dotyczyła małego mankamentu - nie dowieziono jeszcze stołów. Nic... Czytaj dalej